Turntable.fm – kolejny fajny startup niedostępny w Polsce

2011 rok należał zdecydowanie do Spotify. Jeśli miałbym typować drugie miejsce w kategorii serwisy / start-upy muzyczne, to postawiłbym na turntable.fm. Jest to strona, która jest doskonałym przykładem na to, jak fajne może być tzw. social music.

Serwis wystartował w maju tego roku i bardzo szybko zyskał całkiem spory rozgłos dzięki innowacyjnemu podejściu do słuchania muzyki i dzielenia się nią. Na poniższym filmie widać o co mniej więcej w tym wszystkim chodzi.

Jak widać jest to więc całkiem fajne narzędzie zarówno do poznawania nowej muzyki, do słuchania sobie czegośtam w tle oraz – przy okazji – do poznawania ludzi o podobnych gustach muzycznych. Wszystko to w połączeniu z elementami gry (zbieranie punktów, zamienianie ich na ubrania i gadżety dla awatara) sprawia, że turntable.fm jest przede wszystkim narzędziem do fajnej zabawy. To, jak mocno można się w ten serwis wkręcić, obrazuje ttDashboard nieoficjalna strona ze statystykami dotyczącymi turntable.fm. Moją uwagę od razu zwrócił fakt, że wśród najczęściej granych kawałkow, olbrzymia większość to numery dubstepowe. Warto też zwrócić uwagę, na to, że na 11. miejscu pod względem odtworzeń jest Rick Astley – Never Gonna Give You Up. To rickrolling jeszcze żyje?

Serwis dodatkowo zyskuje na fajności, dzięki sprytnym działaniom marketingowym. Ostatnio na przykład w ramach promocji albumu do turntable.fm wpadł Snoop Dogg i Wiz Khalifa. Jak widać artyści dostali swoje indywidualne awatary, które robione są dla wszystkich tych muzycznych celebrytów, którzy chcą pobawić/podpromować się w turntable.fm. Jest to swojego rodzaju odpowiednik oficjalnie weryfikowanych kont na Twitterze.

Serwis, co chyba nikogo nie dziwi, nie jest dostępny w Polsce. Mało tego – dostępny jest jedynie w USA.

W wolnej chwili możecie rzucić okiem na wywiad z Billim Chasenem – CEO Turntable.fm. Warto dodać, że serwis bardzo doczekał się kopii – Rolling.fm, ale przejścia tej kopii zasługują na osobny wpis, który, mam nadzieję, uda mi się zamieścić w najbliższej przyszłości.

Reklamy
Turntable.fm – kolejny fajny startup niedostępny w Polsce

Skrillex: ściągnij moją płytę jeśli nie stać Cię, by ją kupić.

Dubstepowy gigant, chyba najpopularniejszy producent tego gatunku – Skrillex – tuż przed Świętami uradował fanów najnowszym wydawnictwem zatytułowanym Bangarang EP. Na swoim profilu facebookowym napisał z tej okazji:

Just like i always say, go pirate it if you don’t have money… i just want you to have it… or you can buy it here… either way I’ll love you.

A oto reakcja fanów:

źródło: Digital Music News

Skrillex należy do stajni Warner Music Group, która – nie do wiary! – nie patrzy na piractwo przyjaznym okiem. Po powyższych wpisach widać jednak, że dzięki takiej akcji Skrillex i wytwórnia mogą sprzedać więcej, niż byłoby to w przypadku, gdyby poszli drogą wydeptaną przez wszystkich tych artystów, którzy besztają ludzi ściągających ich muzykę nielegalnie z sieci.

Będąc przy temacie wytwórni i praw autorskich, przytoczę jeszcze jedną historię z ostatnich dni, która co prawda nie ma nic wspólnego z muzyką, ale pokazuje, że warto zaufać swoim fanom. Przezabawny komik – Louis CK – swoje najnowsze wydawnictwo (godzinny stand-up) postanowił sprzedawać za 5$ ze swojej oficjalnej strony przez Paypala. Po kilku dniach sprzedał ponad 200000 egzemplarzy, czyli – prosta matematyka – zarobił ponad milion dolarów. W wywiadzie u Jimmiego Fallona przyznał, że nigdy nie miał takiej gotówki, więc postanowił, że ćwierć bańki odda na cele charytatywne. Drugie ćwierć to koszty produkcji filmu. Trzecie ćwierć dał swoim pracownikom i tym, którzy pomogli w projekcie. Ostatnie 250000$ zostawił dla siebie.

Film cały czas można kupować, więc prawdopodobnie zarobi jeszcze więcej. W innym wywiadzie czytałem, że za taki film wziąłby od jakiegoś dużej firmy, która chciałaby to wydać coś koło 400000$, ale taka firma prawdopodobnie zamiast 5$, chciałaby sprzedawać za taki stand-up około 20 dolarów. Fani fizycznych wydawnictw mogą ze strony komika ściągnąć nawet poligrafię, którą mogą sobie wydrukować i cieszyć się kolejnym pudełkiem w domowej wideotece. Louis CK zapytany o to, czy nie boi się, że ludzie będą to wydawnictwo piracić, odpowiedział: poprosiłem, żeby tego nie robili. No i część oczywiście pewnie go nie posłuchała, ale liczby, jakie zaprezentował mimo wszystko robią niezłe wrażenie. Oczywiście wydanie czegokolwiek w ten sposób nie byłoby możliwe dla jakiegoś początkującego komika. Louis CK jest na scenie już kilkanaście lat, ludzie, a szczególnie Ci z Internetu, uwielbiają go. Nie ryzykował więc znowu tak wiele.

Ciekawe, jakie będą wyniki sprzedaży Epki Skrillexa. Z resztą, jakie by nie były, chłopak i tak jest wygrany w tej sytuacji. Ci, którzy go nienawidzą, raczej zdania nie zmienią. Fani pokochają go jeszcze bardziej a dzięki jego tekstowi płytę kupi raczej więcej osób niż mniej. Szkoda tylko, że jego wytwórnia nie jest tak wyluzowana, bo chciałem wrzucić mój ulubiony kawałek z Bangarang EP, ale:

Skrillex: ściągnij moją płytę jeśli nie stać Cię, by ją kupić.

Spotify w Polsce? Nie ma tego w planach…

Wielu internautów w Polsce zastanawia się nad tym, kiedy w końcu w Polsce dostępny będzie Spotfiy. W związku z pojawiającymi się plotkami, jakoby miało to nastąpić w najbliższej przyszłości, Grzegorz Marczak z serwisu Antyweb.pl postanowił zasięgnąć informacji u źródła. Oto odpowiedź jaką otrzymał:

Spotify’s long term aim is to be available in every country. We know just how passionate Polish music fans are but we don’t have any immediate plans to launch there. As soon as this changes and when we have further details of Spotify’s expansion into new territories we’ll be sure to get in touch.

Czyli nic dobrego. Dla twórców Spotify Polska jest pewnie na liście priorytetów gdzieś razem z Serbią, Ukrainą i Gruzją i pewnie tylko jakiś duży sukces projektu tego typu (Deezer?) może przekonać Szwedów, że warto wejść na nasz rynek.

(Oczywiście nie ma się co też podniecać tym, że ludzie w Spotify uważają polskich słuchaczy naprawdę za wyjątkowo pasjonujących się muzyką, bo taki tekst to najzwyklejszy gotowiec.)

Spotify w Polsce? Nie ma tego w planach…

Wystartował Megabox – muzyczna chmura od Megaupload (akt. 24.01.2012, 14:30)

Dzięki Mega Song serwis Megaupload chciał osiągnąć rozgłos w sieci, mając nadzieję na viralowe rozprzestrzenianie się nagrania. No i rzeczywiście, hałasu było sporo, ale chyba nie takiego, o jaki twórcom piosenki chodziło. Wśród komentarzy pojawiały się takie, że Mega Song miało być czymś co poprzedza uruchomienie większego serwisu muzycznego od Megaupload, no i tak się w rzeczywistości stało.

Jest już bowiem dostępna wersja beta Megaboxa – chmuroaplikacji służącej do słuchania muzyki i dzielenia się nią. To, co w pierwszej chwili zwróciło moją uwagę, to całkiem ładny design serwisu. Wszystko jest przejrzyste a korzystanie jest intuicyjne.

Lewa strona służy wyszukiwaniu muzyki. Można wyszukiwać po tytułach nagrań, wykonawcach, tytułach albumów. Można też szukać playlist oraz użytkowników. Serwis nie chwali się (albo ja tego nie zauważyłem), jak dużą bazą nagrań dysponuje. Po pobieżnym sprawdzeniu, mogę chyba jednak sądzić, że nie jest ona zbyt duża. Małych rzeczy Sylwii Grzeszczak nie ma, ale można to jeszcze jakoś zrozumieć. Ale, że nie można posłuchać Danza Kuduro, jednego z największych przebojów ostatnich miesięcy, to już zalatuje słabizną.

Co do odsłuchiwania, to zapomniałem wspomnieć o bardzo istotnej sprawie – można posłuchać jedynie 30 sekund każdego nagrania. Ciekawe, czy będą jakieś wersje premium, bo nie wyobrażam sobie, aby tak to miało już zostać na zawsze.

Megabox oferuje także możliwość zakupu wybranych (nic z tego, czego szukałem akurat nie było) nagrań w sklepach amazon.com i 7digital.com.

Prawa strona serwisu to natomiast chmurowa przestrzeń użytkownika. Są tutaj zakładki: moja muzyka, moje uploady, moje playlisty, moje ulubione, moi znajomi i moje wiadomości. Chyba wszystko jest jasne.

Jak mówią twórcy serwisu, Megabox będzie oferował artystom całkiem dobry deal.  Będą oni bowiem otrzymywać 90% zysku ze sprzedaży ich nagrań poprzez serwis. Mało tego, rozwiązanie nazwane Megakey (teraz jest to program, który usuwa ograniczenia w serwisach Megaupload i Megavideo) będzie pozwalać zarabiać nawet tym wykonawcom, którzy swoją twórczość udostępniać będą za darmo. Taki model biznesowy był podobno testowany na dużej grupie użytkowników i – jeśli wierzyć twórcom – sprawdzał się całkiem dobrze.

Według Kima ‚Dotcoma’ Schmitz’a to właśnie to rozwiązanie tak rozwścieczyło Universal Music Group, że wytwórnia postanowiła walczyć z Mega Song. Twórca Megaupload liczy na to, że artyści przejrzeli na oczy i nie będą już się dawali okradać dużym labelom. Żeby się nie zdziwił…

źródło: digitalmusicnews

akt. 24.01.2012, 14:30

W związku z zamknięciem Megaupload, oczywiście Megabox też przestał istnieć. W rozszerzonych twittach o swoim niezadowoleniu z całej sytuacji dał znać Busta Rhymes. Napisał:

Przede wszystkim jestem bardzo dumny z mojego brata Swizz Beatza (prezesa Megaupload – prezesa, warto nadmienić, który nie został aresztowany, ponieważ policja uznała, że on jedynie dawał swoją twarz temu biznesowi i nie łamał prawa – przyp. KS), za to że był współtwórcą czegoś co tworzyło dla artystów możliwość zarabiania 90% z każdego dolara pomimo tego, że muzyka mogła być ściągana za darmo. Wytwórnie i inne firmy robią natomiast biznesy ze Spotify, które nam – artystom – nie daje nic. Takie deale pokazują, że nie cenią nas jako artystów i że nasz content nie ma dla nich wartości. Jestem dumny z tego, że stoję obok mojego brata Swizza i walczę razem z nim w słusznym celu.

ps. Staty pokazują, że na mojego skromnego bloga trafiacie z jakiejś strony na facebooku. Kto był tak miły i mnie podlinkował? Z góry dzięki za odpowiedź, bo niestety nie widzę tego w wordpressowych statystykach.

Więcej o tej sprawie w nowszym wpisie.

Wystartował Megabox – muzyczna chmura od Megaupload (akt. 24.01.2012, 14:30)

Spotify najlepszym serwisem muzycznym wg Mashable

Popularny serwis Mashable już 5. raz zorganizował plebiscyt, w którym czytelnicy mogli wybierać ich ulubione serwisy/usługi/postacie mediów elektronicznych. Wczoraj ogłoszono wyniki. Chyba żadnym zaskoczeniem nie jest fakt, że wśród aplikacji/serwisów muzycznych wygrało Spotify. No coż, pewnie napiszę to tutaj jeszcze wiele razy, ale nie pozostaje nam nic innego, jak czekać na to, kiedy Spotify będzie dostępne w Polsce.

Skoro już mowa o Spotify, to tutaj znajdziecie listę 100 najpopularniejszych playlist 2011 roku w tym serwisie. Odsłuchiwać oczywiście nie można, za to popatrzeć można 😉 O, muzyka z włoskich filmów policyjnych z lat 70, to musi być dobre!

Spotify najlepszym serwisem muzycznym wg Mashable

Zestawienie zestawień zestawiających najlepszą muzykę 2011 roku

Koniec roku to czas podsumowań. Znajomi dziennikarze muzyczni zawsze pod koniec grudnia zaczynają kręcić nosem i narzekać na swoją ciężką dolę. A to, że za mało dobrych płyt, a to, że za dużo. A to za mało singli, a jak już dużo, to od jednego artysty (Rihanna, ile przebojów miała w tym roku, 5-7?) i głupio tak obsadzać zestawienia więcej niż jednym utworem danego wykonawcy. Jest to też czas nadrabiania zaległości z całego roku, bo trochę siara tak pominąć płytę, którą zachwyca się pół świata. Wiem jak to jest, sam właśnie zaczynam pracę nad swoim podsumowaniem. Rok temu spiąłem się i zrobiłem top 100, w tym już chyba mi się nie będzie chciało.

Na całe szczęście na całym świecie jest wiele osób, którym się chce, albo im po prostu za to płacą, żeby takie podsumowania układać (albo jedno i drugie). Oto zbiór najciekawszych podsumowań, na jakie udało mi się natknąć (również z pomocą evolver.fm). Zestawienie będę starał się aktualizować, jeśli o czymś istotnym zapomniałem, dajcie znać w komentarzach.

Polskie:

Diggin.pl

Nowamuzyka.pl

T-Mobile Music (Andrzej Cała) – Podsumowanie Soul & R’n’B

Albumyroku.pl

Gazeta Wyborcza

Zagraniczne:

Top 20 wg recenzentów Billboard

60 najlepszych utworów wg Spinnera

10 najlepszych utworów wg MTV

20 najlepszych albumów NME (głosy internautów)

50 najlepszych albumów wg recenzentów NME

50 najlepszych albumów wg Stereogum

50 najlepszych albumów wg Pitchfork

100 najlepszych utworów wg Pitchfork

50 najlepszych albumów wg Spin

50 najlepszych albumów wg Rolling Stone

50 najlepszych albumów wg Uncut

50 najlepszych albumów wg Guardian (miejsca 50-11, głosy poszczególnych recenzentów)

50 najlepszych albumów wg Q

40 najlepszych utworów wg Guardian

50 najlepszych albumów wg Paste

25 najlepszych teledysków wg Paste

10 najlepszych niepopowych (?) utworów wg Idolator

50 najlepszych utworów wg Rolling Stone

10 najlepszych albumów wg New York Magazine

50 najlepszych albumów wg Fact (nie mylić z Faktem)

50 najlepszych albumów wg MOJO

40 najlepszych albumów wg Decibel (metal i okolice)

Według strony Album of the Year (polecam!) jak dotąd najwięcej punktów (według jakiejś tam ich metodologii) zdobyła płyta PJ Harvey – Let England Shake. Nie słyszałem, muszę nadrobić.

Przypominam, że jeśli traficie na jakieś podsumowania godne odnotowania – a im bliżej roku, tym pewnie więcej ich się będzie pojawiać – dajcie proszę znać w komentarzach. Dzięki.

Zestawienie zestawień zestawiających najlepszą muzykę 2011 roku

Plink, rób muzykę online z nieznajomymi (uwaga! mocno wkręca)

Wow, zabawa muzyką online jeszcze nigdy nie była tak fajna! Plink to muzyczny sekwencer z opcją multiplayer, który na serio dostarcza sporo zabawy. Kiedy trafiłem na niego po raz pierwszy, przesiedziałem dobre 30 minut, czując się trochę jak wczesny Marek Biliński.

Jak to działa? Przede wszystkim to działa jedynie na Google Chrome. Po wejściu na stronę wpisuje się imię/pseudonim po czym dołącza się do pokoju gdzie maksymalnie 3 innych użytkowników współtworzy z nami muzykę. W tle leci jednostajny bit i teraz wystarczy tylko wybrać któryś z instrumentów oznaczonych kolorami (uwaga, zielony to ogólnie pojęte instrumenty perkusyjne, nie zraźcie się jednym dźwiękiem, przetestujcie całą skalę) i grać. Na całe szczęście nie trzeba znać się na nutach, nie trzeba mieć też jakiegokolwiek doświadczenia w robieniu muzyki. Wystarczy przytrzymywać lewy przycisk myszy wtedy, kiedy chce się grać i ruchami w górę i dół wybierać wysokość dźwięku.

Łatwe, fajne, ładne i przede wszystkim miodne (używając tego słowa, tęsknię za „Gamblerem”). Plink został miesiąc temu wybrany stroną dnia przez FTA i od tego czasu wieść o tej zabawce roznosi się całkiem szybko. Po-le-cam.

Plink, rób muzykę online z nieznajomymi (uwaga! mocno wkręca)