Musicmetric – świetne narzędzie do mierzenia popularności artystów.

Kilka dni temu w wersji beta ruszył Musicmetric – bardzo ciekawy serwis zbierający z sieci wszelakie dane na temat wykonawców muzycznych. Jest to narzędzie przeznaczone w głównej mierze dla wytwórni, organizatorów imprez i festiwali czy wreszcie samych artystów.  Działanie serwisu najłatwiej będzie opisać, pokazując kilka screenów.

W wersji beta można podejrzeć statystyki 13 wykonawców (Boys Noize, Daft Punk, Delilah, Foals, Justice, Lady Gaga, Lana Del Rey, Lianne La Havas, M83, Niki And The Dove, The Asteroids Galaxy Tour, Totally Enormous Extinct Dinosaurs oraz Two Door Cinema Club). Strona główna artysty wygląda tak:

Najważniejszym elementem są tu pewnie liczby pokazujące fanów w serwisach społecznościowych, odtworzenia nagrań i wyświetlenia stron poświęconych zespołom.

Bardziej jako bajer można potraktować możliwość podejrzenia profilu demograficznego fanów danego artysty:

Można też sprawdzić, w których państwach fanów jest najwięcej. Super dane zarówno dla wytwórni planujących promowanie zespołów w nowych państwach oraz dla organizatorów wszelkiego rodzaju imprez.

Co ciekawe, dla niektórych artystów są też wykresy pokazujące popularność ich twórczości na torrentach:

 

Musicmetric dostarcza bardzo wielu danych, które na pewno mogą okazać się pomocne dla wszystkich z branży muzycznej. Fani wykonawców raczej nie znajdą tutaj niczego, co mogłoby zatrzymać ich na dłużej.

Korzystać z serwisu można w dwóch wersjach: lite i pro. Pierwsza z nich kosztuje 10 funtów miesięcznie za jednego śledzonego wykonawcę, druga – 50. Czym te wersje różnią się od siebie można znaleźć tutaj.

Fajna zabawka, szkoda, że mi wcale nie potrzebna.

 

Musicmetric – świetne narzędzie do mierzenia popularności artystów.

Stones Throw Records uruchomiło serwis subskrypcyjny ze swoją muzyką.

Okołohiphopowa wytwórnia Stones Throw, w której swoje płyty wydawali lub wydają takie postacie jak J Dilla, Mayer Hawthorne, Dam-Funk czy Madvillian uruchomiła właśnie we współpracy z drip.fm serwis pozwalający subskrybować muzykę ukazującą się pod szyldem wydawnictwa.

Subskrypcja kosztuje 10$ miesięcznie. Ci, którzy ją wykupią otrzymywać będą wszystkie nowe wydawnictwa w jakości 320 kbps bez DRM. Dodatkowo wytwórnia zapowiada wysyłanie ekskluzywnych setów i utworów.

Myślę, że jest to bardzo fajne posunięcie. Stones Throw jest jedną z tych wytwórni, która ma rzesze oddanych sobie fanów, którzy gotowi są kupować muzykę w ciemno tylko dlatego, że wydaje to taki label a nie inny. Pomysł, jaki ma drip.fm, aby takim własnie wytwórniom dostarczać możliwość rozprowadzania muzyki wśród swoich fanów, wydaje się jak najbardziej trafiony. Biorąc pod uwagę, że to dopiero początek działalności drip.fm, należy mieć nadzieję, że z ich usług skorzysta jak najwięcej labelów. Jest to dla nich darmowe a serwis zarabia jedynie na procencie od sprzedaży subskrypcji.

Stones Throw Records uruchomiło serwis subskrypcyjny ze swoją muzyką.

Fryderyk – Muzyczne Odrodzenie, polski hit (?) w App Store.

Co prawda rok chopinowski już minął, ale może to i lepiej. Jeszcze pół roku temu odebrałbym bowiem pojawienie się tej aplikacji jako niezbyt fajny pomysł podłączenia się do wszech obecnej tematyki chopinowskiej, motywowany prawdopodobnie jakimiś dofinansowaniami z Ministerstwa Kultury.  Mówię o grze „Fryderyk – Muzyczne Odrodzenie” wydanej 17 stycznia przez gdyńskie Forever Entertainment.

W komiksowym świecie Chopina będziemy musieli stoczyć 9 pojedynków, w których trzeba jak najlepiej zagrać zremiksowane wersje dzieł kompozytora. Gra się poprzez wystukiwanie na ekranie smartfona odpowiedniego do danego utworu rytmu. Swoje wyniki można porównywać z całym światem. Osoba, która zdobędzie najwięcej punktów otrzyma komplet biżuterii wykonany specjalnie z okazji 200. rocznicy urodzin Chopina.

Jak dotąd aplikacja na App Store oceniana jest całkiem dobrze.  Kosztuje 1,99$.

Fryderyk – Muzyczne Odrodzenie, polski hit (?) w App Store.

Soundcloud ma 10000000 zarejestrowanych użytkowników!

Soundcloud to chyba jeden z fajniejszych startupów muzycznych w Internecie. Ci z Was, którzy jeszcze go nie znają (są tacy?), niech sobie wejdą, poklikają, poszukają ulubionej muzyki po tagach, poprzeglądają ulubionych producentów, użytkowników, których subskrybują ich ulubieni producenci, itp, itd. Możliwości naprawdę jest multum.

Twórcy serwisu ogłosili właśnie, że przekroczyli granicę 1000000o użytkowników. Z tej okazji udostępnili (wow, fajne to story wheel!) krótką prezentację pokazującą historię serwisu. Fakty, które warto z tej prezentacji wynotować:

  • Soundcloud na urządzenia mobilne zostało ściągnięte ponad 5000000 razy
  • Ponad 10000 aplikacji powstało na otwartej platformie Soundcloud. Ostatnie integrują serwis z profesjonalnym oprogramowanie Pro Tools i Cakewalk
  • Użytkownicy opisują muzykę poprzez ponad 3300000 tagów

Ja sam mocno sympatyzuję z Soundcloud. Irytuje mnie tam tylko jedno – przy dużej liczbie komentarzy do utworu (przykład), prawie niemożliwe jest jego przewijanie, bo gdzie się nie kliknie, tam wyskakuje komentarz. No, ale to tylko taka mała łyżka dziegciu w tak radosnych dla twórców serwisu dniach. Trzymam kciuki za dalszy rozwój.

Soundcloud ma 10000000 zarejestrowanych użytkowników!

Po Deezer pora na Rhapsody w Polsce?

Dopiero co doczekaliśmy się w Polsce Deezera – pierwszego poważnego serwisu pozwalającego na subskrypcję muzyki, a tymczasem może się okazać, że niedługo nad Wisłę zawita Rhapsody.

Na konferencji muzycznej Midem, która odbędzie się w Cannes pod koniec stycznia, twórcy serwisu dostępnego jak dotąd tylko w USA mają bowiem ogłosić wejście na rynek europejski. Pozostaje oczywiście pytanie, czy Polska będzie w grupie państw, gdzie serwis będzie uruchamiany w pierwszej kolejności.

Rhapsody, podobnie jak Deezer, chwali się bazą 13 milionów utworów. Subskrypcja w serwisie kosztuje obecnie 10$ i chyba jest to trochę za dużo dla polskich użytkowników. No nic, pożyjemy, zobaczymy, czy doczekamy się Rhapsody w Polsce.

akt. 27.01.2012, 14:20

Pierwsze rynki, na które wejdzie Rhapsody w Europie to Wielka Brytania i Niemcy

źródło: digital music news

Po Deezer pora na Rhapsody w Polsce?

Nareszcie! Deezer w Polsce!

Całkiem niedawno pisałem o tym, że w sprawie wejścia Deezera do Polski coś sprawy przycichły. A tymczasem, bodajże wczoraj, niespodzianka. Deezer działa. Kilka refleksji na szybko po kilku godzinach użytkowania.

  • Bardzo akutalna baza polskiej muzyki jeśli chodzi o majorsów. Można posłuchać nowej płyty Afro Kolektywu (wyd. Universal), która w sklepach pojawiła się wczoraj. Sprawdziłem też czy są polskie rzeczy z innych wytwórni. Anna Dereszowska i Sylwia Grzeszczak (wyd. EMI) są, jest nowy singiel Mezo (wyd. My Music), więc wygląda na to, że ten katalog polskich wykonawców jest przygotowany dość nieźle.
  • Widać też niestety braki – nie ma polskiego hip-hopu poza tym wydawanym przez majorsów. Są dwa single Pezeta z nadchodzącej płyty (wyd. EMI), ale brakuje na przykład wydawnictw z Prosto.
  • Utworzono nawet osobną kategorię dla polecanych rzeczy z polskiej muzyki.

  • Udostępniając aplikacji dostęp do naszej ściany na facebooku, warto pamiętać, aby zaznaczyć, żeby posty dodawane przez Deezer były widoczne tylko przeze mnie. Domyślna opcja to „publiczne”, a więc spamujemy wszystkim znajomym i całemu światu.
  • Wygląda na to, że działa też opisywana przeze mnie ostatnio funkcja listen with.
  • Odsłuchiwane utwory można kupować (amazon/itunes, niedostępne np. przy Afro Kolektywie), dodawać do playlisty, polecać je na twitterze, facebooku. Mechanizm polecania kolejnych utworów nie jest powalający. W jednym z przypadków zacząłem słuchać uk grime a po trzech nagraniach wylądowałem na czymś co brzmiało jak blues.
  • Nie sprawdzałem, jak działa wersja mobilna. Podobno całkiem ok.
  • Od pierwszego zalogowania się dostajemy 15 dni na testowanie aplikacji. Później pewnie przyjdzie czas, aby dowiedzieć się, jakie stawki za korzystanie przewidziano dla Polski.
  • Dlaczego domyślną playlistę Welcome Poland Playlist otwiera Stanisław Soyka – Na cześć księdza Baki???
Nareszcie! Deezer w Polsce!

Mogees zamienia każdą powierzchnię w instrument muzyczny.

O Mogees nie ma sensu za dużo pisać. To trzeba zobaczyć! Urządzenie, które zamienia każdą powierzchnię w instrument, na którym można grać za pomocą wcześniej zdefiniowanych gestów.

Mogees otwiera przed muzykami nieskończone pole możliwości. No bo na przykład jaki musiałby być szał, kiedy na koncercie perkusista zacząłby nagle wybijać rytm na plecach wokalisty? Szaleństwo.

Więcej szczegółów  znajdziecie na stronie autora.

Mogees zamienia każdą powierzchnię w instrument muzyczny.