API od Nike pozwoli stworzyć idealny shuffle?

W trakcie konferencji SXSWi, która w dniach 9-13 marca odbyła się w miejscowości Austin w stanie Teksas, Nike udostępniło API, które pozwala deweloperom tworzyć aplikacje mogące współgrać z najnowszym gadżetem – Nike FuelBand. Bardzo fajnie wykorzystali to autorzy aplikacji Shuffle, która dobiera muzykę nie tylko do miejsca, w którym się znajdujemy, lecz także do pogody a nawet tempa, w którym się poruszamy.

Kiedy więc jest ładny słoneczny dzień, aplikacja tworzy stację, która gra przyjemne, energetyczne kawałki. Kiedy jest brzydko, jesiennie, możemy pewnie liczyć na zestaw utworów, które będą odpowiadać temu, co za oknem. Zaczynasz biec, muzyka przyspiesza. Zwalniasz – muzyka także.

„Naszym zdaniem funkcja shuffle w telefonach Apple jest słaba. Pandora próbuje jakoś rozwiązać ten problem poprzez proponowanie muzyki, która może Ci się podobać. Myślimy, że potrafimy zrobić to lepiej.” – powiedział na konferencji pracownik Backplane, firmy, która odpowiada za Shuffle i w którą swojego czasu zainwestowała Lady GaGa (prowadzą jej serwis społecznościowy http://littlemonsters.com/).

Niestety nie są znane żadne dokładniejsze informacje na temat tej aplikacji a szkoda, bo jest kilka kwestii, które mnie zastanawiają. Przede wszystkim, skąd będzie wiadomo, że „Lambada” jest piosenką dobrą na dzień słoneczny a „Długość dźwięku samotności” pasuje do deszczu? Nie chce mi się wierzyć, żeby użytkownik sam musiał tagować nagrania – przy tak dużej liczbie muzyki, która trafia do odtwarzaczy zajęłoby to wieki. Być może dane pochodzić będą z bazy Echo Nest, ale też nie sądzę, aby była ona wystarczająca do funkcji zapowiedzianych w Shuffle, biorąc pod uwagę fakt, ile muzyki każdego dnia ukazuje się na całym świecie.

Niestety, Nike otworzyło API FuelBanda tylko dla tych, którzy byli obecni na SXSWi w związku z czym deweloperzy nie mieli za dużo czasu na to, aby solidniej popracować nad swoimi aplikacjami. Czym jest Nike FuelBand? Nie jest to miejsce, aby się na ten temat rozpisywać, więc zainteresowanym polecam zapoznanie się z krótką prezentacją produktu. Można sobie tylko wyobrazić, jak wiele fajnych aplikacji może powstać, kiedy dane przekazywane przez urządzenie Nike połączy się z muzyką. Wyobraźmy sobie na przykład sytuację, w której wytwórnia udostępnia utwór na dzień przed premierą tym, którzy danego dnia uzbierają pewną liczbę punktów. Uprawianie sportu staje się grą a dołączenie do tego muzyki daje dodatkową frajdę.

Aplikacja Shuffle na początku dostępna będzie prawdopodobnie tylko na iOS, bo Nike FuelBand (dla ciekawych – koszt tej zabawki to 149$) chwilowo też jest dostępne jedynie na urządzenia firmy Apple. Wersja na Androida jest podobno w drodze.

API od Nike pozwoli stworzyć idealny shuffle?

Rolling.fm znowu działa

O proszę, jaka niespodzianka. Rolling.fm znowu działa. Żeby uciąć porównania do Turntable.fm (nie da się), twórcy dodali kilka całkiem fajnych opcji. Po pierwsze oprócz listy pokojów pojawiła się zakładka Rolling Faces, dzięki której można sobie obejrzeć zdjęcia wybranych ludzi przesiadujących w pokojach. Ta funkcja chyba ma na celu poszerzanie horyzontów muzycznych, no bo co z tego, że lubi się rocka, skoro akurat widać, że najładniejsze dziewczyny siedzą w pokoju z dubstepem? Sprawdźmy więc, co to ten dubstep. Co ciekawe, mimo, że strona nie działała przez jakiś czas, to po ponownym zalogowaniu mam zapisane w swojej bazie wszystkie utwory, które do tej pory uploadowałem, aby zagrać je ludziom. Pojawiły się także nowe lokalizacje: inaczej wygląda sala klubowa (na screenie), jest stara impreza w toaletach (po co?) oraz nowe miejsce – impreza na dachu.

Kolejną nowością jest możliwość nie tylko transmisji muzyki, lecz także obrazu z kamerki. Nie do końca rozumiem, czemu ma to służyć, ale może jedynym powodem wprowadzenia tej funkcji była chęć odróżnienia się od turntable.fm.

Cały czas zapominam, aby przetestować rolling.fm w godzinach, kiedy może korzystać z niego więcej osób z USA, bo o 15:00 naszego czasu w najliczniejszym pokoju jest 9 osób.

W nowej odsłonie serwisu zdecydowanie postawiono na poznawanie ludzi.  Do tej pory, po najechaniu na awatary użytkowników, pojawiały się jedynie małe fotki. Teraz można w osobnej zakładce obejrzeć większe zdjęcia wszystkich osób, które przebywają w pokoju. Moim zdaniem zmiany poszły w dobrym kierunku, ale co z tego, skoro pewnie mało kto to odnotował. Google nie znajduje nic dla frazy rolling fm is back, a większość wyników dotyczących serwisu odnosi się jedynie do tego, że jest to kalka turntable.fm.

Nam jednak w Polsce pozostaje jedynie pobawić się rolling.fm, które w przeciwieństwie do turntable.fm jest u nas dostępne.

Rolling.fm znowu działa

Turntable.fm podpisało umowę z wytwórniami

Podczas konferencji SXSWi założyciele Turntable.fm – Billy Chasen i Seth Goldstein – poinformowali, że udało im się podpisać umowy ze wszystkimi 4 największymi wytwórniami: Universalem, Warnerem, Sony i EMI.

Co to oznacza dla serwisu? Obawiam się, że niestety nic dobrego. Wytwórnie prawdopodobnie za nieciąganie Turntable’a po sądach kazały sobie słono zapłacić. A skąd właściciele serwisu wezmą pieniądze na opłaty? Już na SXSWi przebąkiwali coś o możliwości wprowadzenia reklam i chyba będzie to dla nich nieuniknione. Pisałem już o tym, że zainteresowanie serwisem maleje a umowy z wytwórniami sprawiają, że pieniądze, które mogłyby być inwestowane w promocję i rozwój, będą szły na opłaty licencyjne. To raczej nie pomoże w wywindowaniu pozycji serwisu, choć z drugiej strony właściciele nie mieli wyjścia i zostali postawieni w sytuacji albo się dogadamy, albo Was zamkniemy. Pozostaje więc obserwować to, co będzie działo się dalej z Turntable.fm. Warto w tym miejscu odnotować, że serwis jest już także dostępny w wersji mobilnej, jak dotąd tylko na urządzenia firmy Apple.

Turntable.fm podpisało umowę z wytwórniami

Google Music nazywa się teraz Music on Google Play

Nie ma za bardzo, o czym pisać, bo to kolejna usługa, która nie jest dostępna w Polsce. Warto jednak to odnotować, że w ostatnich dniach nie tylko Android Market przestał istnieć. Rebranding objął także Google Music, które weszło teraz do usługi Google Play, która ma zapewnić łatwiejszy dostęp do aplikacji, muzyki, książek i filmów.

Google Music nazywa się teraz Music on Google Play

Strony z tekstami są dla artystów lepszym źródłem dochodu niż Spotify?

W trakcie konferencji muzycznej Digital Music Forum East CEO serwisu Lyricfind Darryl Ballantyne przyznał, że jedno wyświetlenie strony z tekstem utworu przynosi artyście więcej zysku niż jedno odtworzenie tego samego utworu w Spotify

Przez bardzo długi czas teksty nie były objęte ochroną. Nikt nie płacił autorom tekstów, nikt nie płacił wytwórniom. A jak pewnie wielu z Was wie, teksty utworów są jedną z częściej wyszukiwanych rzeczy w Google, więc jest duże zapotrzebowanie na ten kontent. Więc poszliśmy i uzyskaliśmy licencję od wydawców. Teraz wypłacamy wytwórniom i autorom tekstów miliony dolarów za używanie ich tekstów. Pięć lat temu nikt nie zarabiał na tym ani dolara. […] Okazuje się, że płacimy za wyświetlenie tekstu więcej, niż za jego odtworzenie płaci Spotify. Nie jest tak, że płacimy kilka razy więcej, bardziej jest tu mowa o kilku procentach, musiałbym spojrzeć na dokładne statystyki. Ale było tak, że kiedy na nie spojrzałem, pomyślałem: wow, płacimy więcej od nich.

Postaram się zrobić sondę wśród znajomych ozaiksowanych wykonawców, żeby dowiedzieć się, jak to wygląda w Polsce. Na pewno pieniądze są większe niż za Spotify, którego u nas nie ma, ale czy równa się to na przykład odtworzeniu nagrania w rozgłośni internetowej? Ciekawe.

Źródło: Digital Music News

Strony z tekstami są dla artystów lepszym źródłem dochodu niż Spotify?