Distro.fm – zasubskrybuj ulubionych wykonawców

Twórcy Distro.fm wpadli na to, na co – nie wiedzieć czemu – nie wpadł nikt wcześniej. Otóż doszli oni do wniosku, że być może są ludzie, którzy nie chcą subskrybować „całych” serwisów w stylu Spotify czy Deezer z całymi ich przepastnymi bazami, z których prawdopodobnie nie skorzystają nawet w 1% procencie i być może Ci ludzie woleliby po prostu subskrybować muzykę tylko od zespołów, które ich interesują.

Na tym właśnie polega distro.fm. Projekt dopiero co wystartował i jak dotąd informacja o nim nie przedostała się poza branżowe strony. O co chodzi? Distro.fm pozwala po prostu na zasubskrybowanie wybranych artystów. Płaci się ok. 10$ rocznie (zespoły mogą ustalać tę kwotę indywidualnie) i przez ten czas otrzymuje się muzykę wybranego wykonawcy.

Głównym założeniem twórców było to, aby zredukować rolę pośredników między artystami a ich fanami i pozwolić na to, by zespoły zaczęły zarabiać na udostępnianiu muzyki bez obawy o marże, jakie są nakładane przez serwisy typu Spotify. Distro.fm jako organizacja non-profit ma na całym przedsięwzięciu zarabiać tylko tyle,  ile potrzebne jest na utrzymanie strony. Do artystów trafiać więc ma prawie 100% z kwoty, jaką wpłacać będą fani. W prezentacji dla Kickstartera twórcy chwalą się tym, że nie będzie żadnych jachtów dla dyrektorów serwisu.

Fajnym, innowacyjnym pomysłem są niby-tagi, które pozwalać będą zespołom na pokazanie tego, że są dostępni na distro.  Tak, jak napisanie @siecmuzyki mówi całemu Internetowi, że można szukać danego użytkownika na Twitterze, tak napisanie ^siecmuzyki^ (nawiązanie do logotypu) ma świadczyć o obecności na distro.fm.

Layout serwisu jest bardzo czytelny, trochę nawiązujący do iTunes.

Powstaje pytanie, jak taki mikrus ma radzić sobie z takimi gigantami, jak Spotify czy Deezer. Twórca distro – Kyle Marler – wyjaśnia to całkiem sensownie. Serwisy typu Pandora, Spotify czy Rdio mają służyć temu, żeby poznać daną grupę, trafić na jej twórczość. Jeśli już trafi się na coś godnego zainteresowania, to distro.fm pozwala nawiązać kontakt 1 do 1 z artystami i ich muzyką. W interesie zespołów powinno więc być zamieszczanie 2-3 najpopularniejszych singli na Spotify czy iTunes  i pogodzenie się z tym, że w zamian za obecność w tak olbrzymiej bazie muszą zrzec się części pieniędzy za odegrane czy kupione utwory. Resztę materiału mogą sprzedawać swoim fanom bezpośrednio przez distro, bez obaw o marżę.

Jest to oczywiście mocno idealistyczne podejście. Istnieje bowiem ryzyko, że osoba, która kupi singiel na iTunes nie zajrzy na distro z różnych powodów. Nie trafi więc pewnie na inne nagrania artysty, a – kto wie – być może by je kupiła gdyby były one dostępne razem z singlem na iTunes. Obawiam się także, że skoro Distro.fm może zagrozić interesom tych, którzy mogą zarabiać na pośredniczeniu, to nie będzie za bardzo nikogo, kto mógłby pomóc temu serwisowi w promocji. Oczywiście mogą to robić same zespoły, o ile przekonają się do idei jaka stoi za distro.

Obecność w tym serwisie jest także wymagająca dla samych wykonawców. Jeśli ktoś ma płacić za subskrybowanie ich rzeczy, to muszą być to materiały ciekawe i unikalne. Tutaj więc pojawia się możliwość, aby publikować remiksy, nagrania z prób i wszystkie te inne rzeczy, za które pewnie nikt nie chciałby zapłacić w iTunes. Trzeba też oczywiście pamiętać, że cały czas istnieją serwisy takie, jak Soundcloud czy facebookowe fanpage, gdzie zespoły mogą właśnie unikalne rzeczy publikować za darmo, przywiązując tym samym swoich fanów do profili na tych stronach. No ale właśnie – nie zarabiają na tym, albo dzięki temu, nic.

Żeby Distro.fm odniosło sukces musiałoby chyba wśród artystów dojść do sporej rewolucji w myśleniu na temat sprzedawania własnej twórczości. Model proponowany przez ten serwis wydaje się mi sensowny. Sam chętnie zapłaciłbym 30 zł rocznie ulubionym wykonawcom, aby móc dostawać od nich ekskluzywne materiały i mieć świadomość, że prawie całość tej kwoty trafia bezpośrednio do tych, których lubię i szanuję.

Będę trzymał kciuki za ten startup. Jak dotąd chyba nie robią furory, bo na facebooku lubi ich jedynie 175 osób. Wszystko oczywiście może nabrać tempa razem z pierwszym znanym wykonawcą który dołączy do serwisu.

A, muszę jeszcze dodać, że serwis jest cały czas w fazie beta. O ile się orientuję, to nie można jeszcze dokonywać płatności i – uwaga – nie da się usunąć wykonawców z listy subskrybowanych. Tak tylko ostrzegam, na wypadek gdybyście tak jak ja mieli stracić kilka minut na szukaniu tej opcji.

Źródło: Evolver.fm

Reklamy
Distro.fm – zasubskrybuj ulubionych wykonawców

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s