Tubalr: zrób sobie radio z YouTube

Temat serwisów streamingowych jest ostatnimi czasy bardzo głośny, szczególnie w Polsce, na kilka tygodni przed wejściem na nasz rynek Spotify. Mamy już Deezera, mamy WiMPa. Tymczasem ni stąd, ni zowąd jeden z redditorów postanowił się pochwalić swoim serwisem, który co prawda nie ma tylu funkcji co zaawansowane kombajny streamujące, ale moim zdaniem jest wystarczająco dobry, żeby zaspokoić potrzeby dużej części internautów.

Tubalr [tjuboler] (działa chyba tylko na Chrome) to prosty serwis, który po wpisaniu wybranego artysty wyświetla z YouTube – wedle życzenia – albo tylko jego klipy, albo klipy wykonawców do niego podobnych. Sprawdziłem na kilku przykładach i w większości wypadków efekty były satysfakcjonujące.

Po szybkim założeniu konta (żadnych maili weryfikacyjnych, itp) można dodawać utwory do playlist, które następnie można w bardzo prosty sposób udostępniać. Serwis jest lekki, przejrzysty i bardzo intuicyjny. Szybkość zakładania konta, w przeciwieństwie np. do tego w Gmailu i YouTube, można wykorzystywać do rejestrowania się z myślą o nadchodzącej domówce. Potem można wszystkim zaproszonym na nią podesłać adres strony, login i hasło. Wszyscy dodają te nagrania, które chcą na imprezie usłyszeć, więc kiedy goście już się pojawią, można odpalić playlistę bez obaw o to, że ktoś zaraz przejmie komputer w celu puszczania swoich ulubionych kapel.

Testujcie Tubalra i dajcie znać, czy w przypadku Waszych ulubionych kapel wyniki wyszukiwania i dobierania podobnych działały bez zarzutu.

Reklamy
Tubalr: zrób sobie radio z YouTube

WiMP jest bardzo fajny! Pierwszy rzuta oka i ucha.

Polska blogosfera już odnotowała start wersji beta serwisu streamingowego WiMP. Gdzie indziej znajdziecie informacje o tym, gdzie znajduje się jakie menu, a gdzie można włączać radio. Ja w swojej recenzji postaram się rzucić okiem na serwis nie od strony fana nowych technologii, ale jako fan muzyki. Na początku muszę napisać, że jestem bardzo pozytywnie zaskoczony, zarówno tym, jak WiMP wygląda, jak i tym, co można w nim znaleźć. Żeby się nie rozpisywać, swoje opinie zawarłem w kilku punktach.

  • Bardzo fajny pomysł z „uplejlistowieniem” całego serwisu. Prawie wszystko można odsłuchiwać w playlistach. Na górze widać kilka artykuło-playlist, które zarówno odnoszą się do aktualnych wydarzeń w muzyce (np. playlista Blur z okazji informacji o koncercie grupy na Open’erze) jak i są nieco bardziej uniwersalne (superpomysł: „Inspiracje Lany Del Rey” lub metamorfoza Brodki). Kasia Rogalska, odpowiedzialna za merytoryczną zawartość strony, bardzo fajne to wymyśliła. Oby równie fajnych pomysłów starczyło na kolejne tygodnie, miesiące i lata.
  • Bardzo fajny patent z możliwością przeglądania i odsłuchiwania albumów np. według ocen Pitchforka czy NME (integracja z serwisem Popyoular).
  • Kolejny dobry pomysł to playlisty z najciekawszymi utworami tygodnia oraz możliwościami odsłuchiwań np. najlepszych nagrań z tegotygodniowego zestawienia Billboardu.
  • Fajny patent z playlistami układanymi przez samych artystów. Szkoda, że jak dotąd jest ich niewiele i nie są to chyba nazwy, które mogłyby przyciągnąć do serwisu.
  • Świeża baza, choć jest to już chyba standard dzięki współpracy z wytwórniami. Jest nowa płyta Alicii Keys, jest nowe The Rolling Stones
  • Szeroki katalog. Jest sporo rzeczy z polskich wytwórni hip-hopowych. Są też nowe albumy z mojej działki (dubstep, drum’n’bass). Kilku pozycji naprawdę się nie spodziewałem, że znajdę, a jednak były. Choć oczywiście braków też jest bardzo dużo.
  • Jeśli chodzi o radio to jest tu niestety do czego się przyczepić. W stacji Club & Dance utwory ułożyły się tak, że w pierwszej piątce były aż trzy kawałki Swedish House Mafii. Za drugim razem, kiedy tam wszedłem 4 utwory tego kolektywu miałem w pierwszych 7 numerach. Tak żadne radio nigdy by nie zagrało.

  • W stacjach są też wybory dla mnie niezrozumiałe. Drugim nagraniem, jakie poleciało w stacji pop, było coś Glorii Notti.
  • To już będzie coś, na co pewnie mało kto zwraca uwagę, ale irytuje mnie wielość sposobów, na które zapisywane są featuringi. Raz jest to feat. z kropką, raz bez. Raz Feat jest wielką litera a raz jest pisany cały wyraz. Mało tego, raz jest jest to dopisywane w polu artysta a raz w polu tytułu utworu. Może to stwarzać problemy, kiedy np. jest utwór Pitbull feat. Jennifer Lopez. Jest to odbierany jako jeden wykonawca i nie ma możliwości, żeby jednym kliknięciem przejść w dyskografię albo Pitbulla albo J. Lo. Ale wiem, że jest to wina wytwórni, które w takiej a nie innej formie udostępniają nagrania i twórcy WiMP maja tu mało do gadania. Tak tylko daję znać, jakie problemy może to powodować. Podobnie jest z pisownią duetów. Raz z „&”, raz z „/”.
  • Trafiają się też utwory i płyty, których z różnych względów nie można odsłuchiwać. Jedna z płyt, która premierę miała w czerwcu, opatrzona jest informacją: Ten album ukaże się 7.12.2012.
  • Brakuje mi też możliwości słuchania playlist innych użytkowników, którzy akurat nie są moimi znajomymi z Facebooka. W ten sposób na serwisie mogłyby się promować takie inicjatywy, jak np. mój bejs.pl 😉

Dostęp do serwisu ma kosztować 10/20 zł. Myślę, że jest to uczciwa cena dla wszystkich tych, którzy jakkolwiek interesują się muzyką i słuchają czegoś więcej niż „tego, co akurat leci w radiu”. Ja jestem pozytywnie zaskoczony.

WiMP jest bardzo fajny! Pierwszy rzuta oka i ucha.

Whyd – Twitter dla muzyki. To się chyba nie uda

Whyd to francuski serwis, któremu co prawda nie wróżę większej przyszłości, ale pomyślałem, że opiszę go choćby ze względu na to, że być może ktoś kiedyś wpadnie w Polsce na zrobienie muzycznego Twittera. Wtedy Google go poinformuje o moim wpisie i ten ktoś przeczyta, że jego pomysł wcale nie jest tak rewolucyjny.

W Whyd podczas rejestracji, podobnie jak w przypadku Twittera, zostają nam poleceni najpopularniejsi użytkownicy serwisu. W tym wypadku są to dziennikarze muzyczni i blogerzy. Jeśli zdecydujemy się śledzić ich aktywność, na newsfeedzie otrzymywać będziemy utwory, które oni będą publikować na swoim koncie.

Jak wygląda publikowanie? W polu wyszukiwania wpisuje się artystę lub tytuł, serwis przeszukuje zasoby YouTube i SoundCloud, po czym, jeśli wyszukiwanie przyniosło efekt, można dany utwór dodać na swoją ścianę. Kawałki można grupować w playlisty, które także można potem udostępniać.

Prawdę powiedziawszy niewiele więcej poza tym uda się w Whyd znaleźć. Z jednej strony można uznać to za zaletę tego serwisu. Inni zbytnią prostotę mogą postrzegać jako wadę.

Czemu nie wróżę serwisowi sukcesu? W kategorii tzw. music discovery services konkurencja jest już całkiem spora, a będzie jeszcze większa, kiedy w odświeżonej formie powróci Myspace. Serwis miałby szansę na sukces być może, gdyby startował niedługo po starcie Twittera i stałby się naturalnym miejscem do poszukiwania muzyki dla internautów z całego świata. Dziś jest już chyba za późno na to, by przekonać ludzi, że Whyd jest tym, czego potrzebują.

Whyd – Twitter dla muzyki. To się chyba nie uda

Ile dzieki Pandorze zarabiają songwriterzy? Niewiele…

Dyskusja na temat serwisu Pandora, który poprosił o obniżenie opłat licencyjnych, nie ustaje. Swoje 3 grosze dorzuciła Ellen Shiplley, amerykańska songwriterka, która współnapisała m.in. „Heaven Is a Place on Earth” Belindy Carlisle. W ciągu trzech ostatnich miesięcy utwór ten w Pandorze odegrano 3200000 razy. Shiplley otrzymała za ten okres czek na 39$.

W swoim otwartym liście do Pandory wyraża ona swoją – łagodnie rzecz ujmując – dezaprobatę dla działań serwisu. Zaznacza ponadto, że opłaty, które  Pandora chce obniżyć, już były obniżane w 2005 roku.

Takich listów otwartych prawdopodobnie pojawi się jeszcze sporo, dopóki kwestia prośby skierowanej przez Pandorę do Kongresu nie zostanie ostatecznie wyjaśniona. Będę starał się trzymać rękę na pulsie.

Ile dzieki Pandorze zarabiają songwriterzy? Niewiele…

Reguluj tempo utworów biciem swojego serca

Często piszę tutaj o ciekawych aplikacjach, które powstają w trakcie Music Hack Days. Ostatnia impreza z tego cyklu odbyła się w Bostonie 10 listopada. Jednym z ciekawszych hacków, które powstały w trakcie wydarzenia jest Heart Beats.

Jej autor, Ryan Challinor, połączył swój pulsometr z zegarkiem, który poprzez GPS odczytuje tętno. Na zegarku zamontował kamerkę USB, która sczytuje wskazania z zegarka i przesyła je do komputera. Tam specjalnie napisany program odczytuje liczby a następnie dzieli tętno na tempo utworu, dzięki czemu podczas odgrywania kawałka można regulować jego tempo za pomocą własnego serca. Proste.

Reguluj tempo utworów biciem swojego serca

Pulselocker – Spotify dla didżejów?

Wydawać by się mogło, że zrobienie serwisu w stylu Spotify, tyle, że skierowanego dla didżejów jest czymś, co powinno być ogarnięte już dawno temu. Trudno bowiem o grupę bardziej interesującą się muzyką, niż Ci, którzy dzięki niej żyją. Problemem jednak jest to, że didżeje używają różnych programów do grania muzyki. Jedni wolą Traktora, inni wolą Serato, jeszcze inni mają pewnie jakieś inne aplikacje pomagające w miksowaniu.

Pulselocker ma być rozwiązaniem, które zdecydowanie ułatwi im pracę i życie. Ma być miejscem, które pozwoli didżejom na odsłuchiwanie kawałków, testowanie ich na imprezach oraz na ich kupowanie. Spotify, Rdio i Deezer nie mają w swoich zasobach muzyki na tyle wyspecjalizowanej, aby zadowolić didżejów. iTunes oraz Beatport mogą natomiast odstraszać cenami i brakiem możliwości odsłuchania całego utworu. Serwisy te nie są także kompatybilne z programami takimi, jak Traktor czy Serato.

W Pulselockerze nagrania można albo po prostu odsłuchiwać, albo ściągać je do swojego „schowka”, z którego można je grać w ww. programach. Schowek ma ograniczoną liczbę miejsc, ale na szczęście nie jest ograniczona liczba dogrywań i kasowań utworów. Nagrania można także oczywiście kupować, dzięki czemu ich kolejne odegrania nie są odnotowywane w naszym planie subskrybcyjnym (o tym więcej piszę poniżej).

Jak widać, serwis przypomina w swoim wyglądzie iTunes. Posiada jednak takie opcje, jak podawanie liczby BPM czy tonacji, które są bardzo pomocne podczas grania muzyki, a o których chyba posiadacze iTunes mogą tylko pomarzyć.

Baza Pulselockera jest co prawda mniejsza, niż pozostałych serwisów streamujących, bo pod koniec roku ma liczyć około 5 milionów nagrań. Trzeba jednak pamiętać, że są to w większości kawałki, których próżno szukać w aplikacjach skierowanych do „normalsów”. Właściciele serwisu podpisali rzecz jasna stosowane umowy z organizacjami zarządzającymi prawami autorskimi, więc każde odegranie utworu powinno być także odnotowane na koncie artystów.

Pulselocker jest oczywiście płatny. Pobranie 10 utworów do „schowka” kosztuje $10. Za 50 utworów zapłacimy $15, $25 za 100 kawałków, $35 za 200 i $70 za 1000. Z jednej strony może wydawać się to sporo, z drugiej należy pamiętać, że didżeje to i tak są osoby, które wydają bardzo dużo na muzykę i być może dla wielu z nich korzystanie z tego modelu może okazać się dużo bardziej opłacalne niż kupowanie pojedynczych nagrań.

Inną bardzo fajną funkcją ma być cały mechanizm polecający nową muzykę. Dzięki rozbudowanemu systemowi tagów, które mogą dodawać także inni użytkownicy łatwo znajdziemy nowe kawałki nieodbiegające daleko od tego, co gramy w swoich setach.

Serwis jest na razie w fazie testów. Jego premierę zapowiedziano na początek 2013 roku. 10000 pierwszych użytkowników ma dostać 60-dniowy darmowy dostęp i „schowek” na 100 utworów. Moim zdaniem jest to jedna z ciekawszych aplikacji okołomuzycznych ostatnich miesięcy i jestem bardzo ciekaw, czy środowisko didżejów jej zaufa.

Pulselocker – Spotify dla didżejów?

125 muzyków napisało list do Pandory

W Stanach Zjednoczonych bardzo głośno jest teraz na temat prośby, jaką właściciele serwisu Pandora do Kongresu, aby ten zainterweniował i zmusił ASCAP (tamtejszy Zaiks) do obniżenia stawek. W odpowiedzi na tę prośbę 125 amerykańskich artystów napisało do właścicieli Pandory list. Jest krótki, więc przytoczę go w całości.

Jesteśmy wielkimi fanami Pandory. To dlatego pomogliśmy uzyskać Waszej firmie zniżkowe stawki na ostatnią dekadę.

Pandora odnosi obecnie wielki sukces jako firma notowana na Wall Street.  Macie olbrzymi wzrost przychodów i użytkowników. Cieszymy się tym razem z Wami. Ale jest też tak, że cała społeczności muzyków zaczyna się odnajdywać w cyfrowym świecie muzyki i chce też tutaj budować fundament dla swojej działalności.

To, co pozwala zarabiać Pandorze to muzyka.

Dlaczego chcecie, aby Kongres obniżył stawki, które tysiącom muzyków po prostu się należą? To nie jest fair i tak nie wygląda uczciwa współpraca.

Congress has many pressing issues to consider, but this is not one of them.  Let’s work this out as partners and continue to bring fans the great musical experience they rightly expect.

Kongres ma na celu weryfikować różnego rodzaju niesprawiedliwości, ale to nie jest akurat sprawa dla niego. Popracujmy wspólnie nad tym problemem jak partnerzy i nie przestawajmy w dostarczaniu fanom najwspanialszych muzycznych doświadczeń, których oczekują.

Podpisali

Bryan Adams, Alabama, Greg Allman, Steve Angello, Rodney Atkins, Sara Bareilles, Big Bad Voodoo Daddy, Clint Black, Jack Blades, Blondie, Jonatha Brooke, Jackson Browne, Jimmy Buffett, Oteil Burbridge, The Cab, Colbie Caillat, Camper Van Beethoven, CoCo Carmel, George Clinton, Keyshia Cole, Common, Easton Corbin, Cowboy Mouth, Cracker, Randy Crawford, Robert Cray, David Crosby, Joel Crouse, Sheryl Crow, Drew Davis, Taylor Dayne, Dead Kennedys, Raheem DeVaughn, The Doors, Down, The Dream, Vikter Duplaix, Missy Elliott, Lupe Fiasco, The 5th Dimension, Flyleaf, John Fogerty, Guy Forsyth, The Game, Vince Gill, David Gilmour, Genevieve Goings, Martha Reeves, Rihanna, Eric Roberson, Darius Rucker, Rush, Bobby Rush, Joe Sample, David Sanborn, Skid Row, Michael W. Smith, Britney Spears, Dave Stewart, Survivor, T.I., Susan Tedeschi, Robin Thicke, George Thorogood, Toto, Butch Trucks, Derek Trucks, Josh Turner, Frankie Valli and Bob Gaudio (The 4 Seasons), Dionne Warwick, Roger Waters, Bobby Whitlock, Whodini, Chuck Wicks, Otis Williams (The Temptations), Ann and Nancy Wilson (Heart), BrianWilson, BeBeWinans, Zac Brown Band, Andy Grammer, Amy Grant, CeeLo Green, Gyptian, Warren Haynes, Don Henley, Hootie and The Blowfish, Mallary Hope, Bruce Hornsby, Mick Hucknall (Simply Red), The J.Geils Band, Jaimoe, The Jazz Crusaders, Billy Joel, John Paul Jones, Mick Jones (Foreigner), Journey, Jim Kerr and Charlie Burchill (Simple Minds), KISS, Jana Kramer, Ludacris, Maroon 5, Nick Mason, Duff McKagan, Megadeth, Janelle Monae, Alissa Moreno, Jason Mraz, Nas, Graham Nash, Ne-Yo, Stevie Nicks, Night Ranger, Ted Nugent, Owl City, Christina Perri, Katy Perry, Pink Floyd, Robert Plant, John Pointer, The Pointer Sisters, Primus, Marc Quinones, Joel Rafael, Trisha Yearwood, Bonnie Raitt.

125 muzyków napisało list do Pandory