Tumblr otwiera się na muzykę

Tumblr, jedna z popularniejszych platform blogowych, ogłosiła właśnie uruchomienie podstrony, na której znaleźć będzie można najciekawszą muzykę słuchaną i polecaną przez użytkowników serwisu.

#Music Page to miejsce, gdzie ok. 20 redaktorów (dziennikarze, blogerzy) wybierać będzie co ciekawsze propozycje pojawiające się we wpisach z tagiem music.

Tumblr uruchomił także specjalnego bloga, na którym pojawiać się będą wszelkie informacje np. o tym, który zespół założył sobie konto na platformie, itp, itd.

Rewolucji prawdopodobnie nie będzie w związku z tymi funkcjonalnościami, ale dla 95-milionowej społeczności Tumblra taki dodatek to na pewno ciekawy krok w rozwoju tej platformy.

Tumblr otwiera się na muzykę

Daisy: serwis subskrypcyjny Beats Audio skontaktuje artystów ze słuchaczami

Temat pieniędzy dla artystów w odniesieniu do serwisów streamingujących muzykę jest cały czas gorący i nie przestaje budzić kontrowersji. Jest jeszcze jeden, już nie tak nośny jak kwoty przelewów ze Spotfiy, aspekt podnoszony przez wykonawców – dostęp do bazy danych, którymi dysponują serwisy emitujące muzykę.

O sprawie zaczęło być głośno po tym, jak wiolonczelistka Zoe Keating poprosiła Pandorę (skąd pochodzi 90% jej przychodów jeśli chodzi o muzykę w Internecie) o dostęp do danych mówiących o tym, jacy ludzie słuchają jej muzyki za pośrednictwem tego serwisu. Oczywiście jej odmówiono, co spotkało się z jej ostrą reakcją.

Na zdrowy rozsądek wydaje się, że ma ona rację, zastanawiając się, dlaczego z danych demograficznych w takiej Pandorze korzyści czerpią wszyscy oprócz artystów. Keating chciałaby móc na przykład móc poinformować ludzi, którzy słuchają jej muzyki w Pandorze, że niedługo wyda nowy album. Chciałaby dać im znać, że będzie ją można usłyszeć w okolicy. Chciałaby też wiedzieć, które jej utwory są „plusowane” a które „minusowane” przez użytkowników.

Problem ten nie dotyczy tylko Pandory. O ile mi wiadomo żaden z serwisów pozwalających na streaming muzyki nie udostępnia żadnych danych artystom. Tym właśnie od pozostałych usług dostępnych na rynku ma różnić się Daisy, serwis oparty na MOG a wydawany przez firmę Beats Audio, znaną chociażby z produkcji słuchawek.

Przy rejestracji w Daisy ma być jasno zaznaczone, że wyrażamy zgodę, na to, aby artyści, których słuchamy mieli dostęp do informacji o nas: skąd jesteśmy, jakiej innej muzyki słuchamy, itp, itd. Może być to czynnikiem, który skłoni wielu wykonawców, aby polecać słuchanie swojej muzyki właśnie za pośrednictwem Daisy. Nawet jeśli finansowo będą wychodzić na tym gorzej, to będą mieć dostęp do danych, które pomogą im lepiej planować trasy koncertowe i inne działania marketingowe.

Istnieje oczywiście ryzyko, że skoro dostęp do takich informacji mieć będą artyści, to mieć też będą wytwórnie, co może skończyć się lawiną spamu („kliknąłeś, że podoba Ci się utwór Sylwii Grzeszczak, w takim razie koniecznie musisz posłuchać najnowszego kawałka Ani Wyszkoni promującego jej nadchodzący album”), ale należy mieć nadzieję, że tak ogarnięci ludzie, jak Dr. Dre czy Trent Reznor piastujący wysokie pozycje w Beats Audio, będą trzymali nad wszystkim pieczę tak, aby był to serwis jak najlepszy dla użytkowników i wykonawców.

 

Daisy: serwis subskrypcyjny Beats Audio skontaktuje artystów ze słuchaczami

Ninja Tune uruchamia swój serwis subskrybcyjny

Image

Ninja Tune jest kolejną wytwórnią, która uruchomiła swój serwis subskrypcyjny na platformie drip.fm. Kiedy ponad rok temu pisałem o tym, że podobną usługę uruchomił label Stones Throw, liczyłem na to, że do drip.fm przekonają się kolejne wytwórnie.

W ciągu 12 miesięcy do serwisu dołączyły takie marki, jak: Domino (Animal Collective, Arctic Monkeys, Four Tet, The Kills, Dirty Projectors), OWLSA (Skrillex, Zedd, Porter Robinson, Dillon Francis, Jack Beats, Alvin Risk, Seven Lions, Alex Metric, MONSTA, KOAN Sound), Jagjaguwar (Bon Iver, Dinosaur Jr., Sharon Van Etten, Okkervil River, Black Mountain), Turbo Recordings (Tiga, Chromeo, Proxy, Duke Dumont), Mad Decent (Diplo, Rusko, Dillon Francis, RiFF RAFF, Crookers) czy Dirtybird. Są to wytwórnie, które podobnie jak Stones Throw, mają swoich wiernych fanów, którzy gotowi są płacić w ciemno za kolejne wydawnictwa spod danego szyldu.

Podobnie jest z Ninja Tune. Teraz wszyscy fani tego labelu mogą za 12$ miesięcznie (cena mimo wszystko dla polskiego słuchacza zbyt wysoka) mieć:

  • dwa nowe albumy co miesiąc
  • wszystkie inne rzeczy (single, EP, itp) wydawane przez Ninja Tune i Big Dada
  • możliwość ściągania plików w formacie mp3, WAV i FLAC
  • 10% zniżki na rzeczy z NinjaShopu
  • członkostwo w VIP Clubie (ekskluzywne wydawnictwa, newsy)
  • kubek Ninja Tune

Jak widać jest to nieco inny model niż ten proponowany przez Spotify, Deezera, WiMPa i resztę serwisów tego typu i nie ukrywam, że bardzo temu modelowi kibicuję.

Jest to bardzo ciekawa alternatywa dla niezależnych wytwórni, choć wydaje mi się, że mało jeszcze jest takich wydawnictw w Polsce, które miałyby szansę zrobić z własnego serwisu subskrypcyjnego fajne źródło dochodu. Aby ktoś chciał płacić nawet około 10 zł miesięcznie, trzeba byłoby zapewnić wystarczająco dużo contentu, który zachęciłby do wykupienia abonamentu. Nawet tak płodne labele hip-hopowe jak Prosto czy Step Records miałyby chyba problem z dostarczeniem 20 albumów rocznie. Trochę więc jeszcze czasu upłynie zanim drip.fm zyska w Polsce popularności. Jesteśmy chyba bowiem dopiero na etapie zachłyśnięcia się Spotify i alternatywne dla serwisów tego typu źródła subskrypcji dopiero zaczną się powoli przebijać do świadomości użytkowników.

Ninja Tune uruchamia swój serwis subskrybcyjny

1. dzień Spotify w Polsce: ciekawostki

Przemek Pluta zarządzającym polskim Spotify chyba nie spodziewał się aż tak dobrego startu serwisu w naszym kraju. Informacje o uruchomieniu usługi trafiły raczej do każdego zainteresowanego. Na dodatek nikt się chyba nie mógł spodziewać, że o serwisie zatwittuje nawet Michał Boni (z tego co się orientuje to Pan Minister chyba nie wspomniał o WiMPie ani Deezerze, kiedy startowali w Polsce).

Kilka ciekawostek dotyczących pierwszego dnia Spotify w Polsce:

  • 1000000 przesłuchanych utworów
  • najpopularniejsze kawałki: „Thrift Shop” Macklemore’a i Ryana Lewisa i „Scream & Shout” will.i.ama i Britney Spears
  • najpopularniejsza artystka (nie zgadniecie…): Rihanna
  • najpopularniejszy polski zespół: Strachy Na Lachy
  • artysta najczęściej słuchany przez mężczyzn: Strachy Na Lachy
  • artysta najczęściej wybierany przez kobiety: Brodka
1. dzień Spotify w Polsce: ciekawostki

Spotify, Deezer, WiMP, rara.com, Muzo: muzyczne porównanie serwisów streamingowych

No i mamy w Polsce Spotify. W związku ze startem serwisu postanowiłem przyjrzeć się dokładnie katalogom muzycznym serwisów, które są dostępne w Polsce. Każdy z nich chwali się milionami utworów w bazie, ale – umówmy się – nikomu nie jest potrzebny stały dostęp do takiej liczby nagrań. Co się więc kryje za tymi milionami kawałków i czy oznacza to, że jest szansa na to, że wśród nich będą akurat te, których szukacie?

Mam nadzieję, że w odpowiedzi na to pytanie pomoże przygotowana przeze mnie tabelka. Jak powstało to zestawienie? W każdym z serwisów: Spotify, Deezer, WiMP, rara.com i Muzo szukałem tych samych 120 kawałków. Starałem się ogarnąć jak najwięcej gatunków, więc wybrałem utwory z:

Razem 120 kawałków. Jak wypadły poszczególne serwisy?

1. Spotifty: 106/120, 88,3% (stan z 12.03 jeszcze nie uwzględniony w tabelce poniżej)

2. Deezer: 88/120, 73,3% (stan z 04.06 jeszcze nie uwzględniony w tabelce poniżej)

3. WiMP: 86/120, 71,6% (stan z 04.06 jeszcze nie uwzględniony w tabelce poniżej)

4. rara.com: 65/120, 54,2%

5. Muzo: 36/120, 30%

Z dokładnym zestawieniem jakie utwory były, a jakich nie było w poszczególnych serwisach, możecie się zapoznać tutaj.

Przy okazji chciałem zastrzec, że od dnia, kiedy sprawdzałem każdą z usług (data podana w arkuszu) mogły zajść pewne zmiany, bo właściciele mogli podpisać w międzyczasie jakieś umowy (tak było z WiMPem – kiedy sprawdzałem ich pod koniec stycznia, nie mieli nowej płyty Hey; po przeczytaniu informacji w mediach, że już ta płyta jest u nich dostępna, poprawiłem odpowiednią rubrykę). Powyższym wynikom proszę więc dać jakiś minimalny margines błędu, bo tych utworów sprawdziłem tyle (5 x 120), że gdzieś mogłem pomylić rubrykę. Znam siebie.

Zaznaczę też, że pominąłem Groovesharka, chcąc porównywać tylko te serwisy, co do których legalności nie mam wątpliwości. Dodatkowo chciałem porównać usługi, za które należy płacić, aby Ci, którzy chcą już wydawać pieniądze na muzykę, robili to z największym pożytkiem dla siebie.

Spotify, Deezer, WiMP, rara.com, Muzo: muzyczne porównanie serwisów streamingowych

Jak wygląda sprzedaż muzyki w ojczyźnie Spotify?

Jak widać na powyższym wykresie szwedzki rynek odbił się od dna. Streaming jest tam teraz największą częścią muzycznego tortu. Czyżby więc rewolucja, jaką niosą serwisy streamujące, miała rzeczywiście nadejść. Ja na razie byłbym ostrożny z wysuwaniem tego typu wniosków. O przyszłość tego typu serwisów będę spokojny w momencie, kiedy współpracę z nimi zaczną zachwalać muzycy. Jak dotąd trudno znaleźć gwiazdy, które wypowiadałyby się entuzjastycznie na temat tego rozwiązania.

Co prawda manager Metalliki, która ostatnio podpisała umowę ze Spotify, przyznał, że pieniądze ze streamingu mogą być naprawdę spore w momencie, kiedy liczba subskrybentów przekroczy 20 milionów (nawet przy założeniu, że streaming wyprze kupowanie mp3). Złośliwi twierdzą, że może tak być dla Metalliki, która jako zespół niezależny, podpisała ze Spotify umowę, w której dostała nieco więcej niż oferuje się innym.

Źródło: Digital Music News

Jak wygląda sprzedaż muzyki w ojczyźnie Spotify?