Google kasuje Grooveshark z autouzupełniania wyszukiwarki

ImagePotyczki między Google a Groovesharkiem ciąg dalszy. Po tym, jak jakiś czas temu Grooveshark był raz dodawany, a raz usuwany z Google Play, tym razem Google postanowiło dopisać Grooveshark do listy stron, których nazwa nie pojawia się w autouzupełnianiu podczas wpisywania ich w polu wyszukiwania.

W ten sposób Google walczy z witrynami, które przyczyniają się do rozwoju piractwa. Tak jest m.in z The Pirate Bay.

Źródło: Torrent Freak

Reklamy
Google kasuje Grooveshark z autouzupełniania wyszukiwarki

Chcesz, żeby Twoja muzyka była dostępna w Spotify, iTunes, Deezerze, itp? Sprawdź Songflow!

Na Songflow trafiłem, dzięki artykułowi Thomasa van Wijka, który tłumaczył dlaczego – jego zdaniem – Soundcloud nie pomaga muzykom w ich karierach. Remedium na wady Soundclouda ma być Songflow, serwis, którego – a jakże – Thomas van Wijk jest dyrektorem zarządzającym.

Czym jest Songflow? Jest to serwis, który ma pomagać artystom udostępniać muzykę w jak największej liczbie miejsc, a co za tym idzie – ma pomagać mnożyć przychody i popularność. Z krótką prezentacją możliwość Songflow możecie się zapoznać na filmiku poniżej. Nie wiem, czy widać na nim wystarczająco dobrze, ale artyści, płacąc około 5 euro za rok dystrybucji jednej piosenki, mogą sprzedawać ją na: iTunes, Spotify, Deezer, WiMP, last.fm, 7digital, Beatport, Aspiro, Omnifone, Amazonie, Google Play czy Rdio.

Wydaje się to wszystko bardzo proste w obsłudze i – co ważne – nie musicie (wy, artyści) martwić się tutaj kwestią praw autorskich. Zachowujecie je przez cały czas i w każdej chwili możecie swoje utwory wycofać, jeśli tylko zechcecie.

Sprawdziłem kilku artystów, którzy są w zakładce Discover na stronie Songflow i – rzeczywiście – można ich znaleźć chociażby na Spotify. W miejscu, gdzie zwykle podawana jest nazwa wytwórni, napisana jest po prostu nazwa wykonawcy.

Songflow wydaje się być więc ciekawą propozycją, dla wszystkich tych, którzy chcą wrzucić swoją muzykę do Spotify czy Deezera a zupełnie nie wiedzą, jak się za to zabrać. Co ciekawe, Songflow wypłaca 100% tantiem, nie potrąca niczego dla siebie od muzyki, którą uda się sprzedać, albo która będzie zarabiać dzięki streamingowi.

Chcesz, żeby Twoja muzyka była dostępna w Spotify, iTunes, Deezerze, itp? Sprawdź Songflow!

Spotify trafiło na puszki Coca-Coli. Czym jest ich wspólna aplikacja Placelists?

Współpraca Spotify i CocaColi nabiera tempa. W Wielkiej Brytanii do sprzedaży trafiły właśnie puszki, na których promowana jest aplikacja Placelists, którą można uruchomić będąc posiadaczem konta na Spotify. Trzeba przyznać, że skoro już wytaczane są takie działa, jak branding puszek, to sprawa musi być poważna.

Rzuciłem więc okiem na Placelists i wszystko byłoby bardzo fajnie, gdyby nie to, że chyba nikt tej aplikacji nie używa. Swoją drogą, pewnie należy się spodziewać wzmożonego ruchu już po kampanii promocyjnej, która wystartowała.

Czym jest więc Placelists? Jest to aplikacja Spotify, która pozwala odsłuchiwać playlisty tworzone dla każdego miejsca na świecie. Na przykład, playlista warszawskiego lotniska składa się z takich utworów, jak: „We’re on Holiday”, „Take Off”, „Tourist” czy „Long Flight”. W każdym z miejsc możemy się niejako podłączyć do tego, co słuchają ludzie i za pomocą oddawania głosów decydować, jaki utwór ma polecieć jako następny. Możemy też dodawać własne propozycje do playlist danego miejsca.

Jak widać, dostępny jest cały świat. Co ciekawe jednak, w żadnym z miejsc, do których się logowałem nie trafiałem na nikogo oprócz mnie a sprawdzałem nie tylko kilka miejsc w Warszawie, ale też sztokholmską siedzibę Spotify, czy też coś, co nazywa się World of Coca-Cola i na powyższej mapie widać jako misia z butelką coli. Wszędzie tam liczba głosów oddawanych na utwory wynosiła zero i bez problemu mogłem, jednym kliknięciem, czyli jednym głosem, ustawiać następny utwór do odegrania.

Domyślam się, że takie głosowania mogą być sporą zabawą, na przykład w przypadku dużych festiwali, gdzie setki ludzi głosują na nagrania wykonawców grających na danej imprezie, decydując tym samym, który utwór z danej playlisty będzie odegrany jako następny.

Samo ustalanie playlist dla wybranego miejsca jest też fajną opcją. Jadąc pierwszy raz do jakiegoś miasta, można bowiem poprzeglądać playlisty różnych barów czy pubów, żeby zorientować się, jakiej muzyki można się spodziewać.

Możliwości jest naprawdę sporo, ale jeśli w Placelists nie pojawia się ludzie, to korzystanie z tej aplikacji nie będzie miało jednak żadnego sensu. Po co bowiem czekać na emisję danego utworu (w playlistach nie można skipować), skoro można go sobie w każdej chwili znaleźć za pomocą wyszukiwarki?

Spotify trafiło na puszki Coca-Coli. Czym jest ich wspólna aplikacja Placelists?