W Last.fm znowu posłuchasz muzyki. Serwis rozpoczął współpracę ze Spotify

Jeszcze kilka tygodni temu mówiło się o tym, że, aby móc w końcu pozwolić użytkownikom na słuchanie muzyki, last.fm dogadał się z YouTube. Okazało się jednak, że prowadzono także rozmowy ze Spotify i najwidoczniej były one dużo bardziej owocne, bo od wczoraj wszyscy użytkownicy last.fm mogą znowu słuchać muzyki za pośrednictwem tego serwisu.

Przypomnijmy, że do czasu, kiedy różne instytucje nie zaczęły upominać się o swoje, last.fm oferowało swoim użytkownikom słuchanie muzyki w tzw. radiach.  Teraz odsłuchać można każdy utwór dzięki belce Spotify, która pojawiła się na dole last.fm. Dla tego serwisu jest to chyba ostatnia próba utrzymania się przy życiu.

Przeniesienie transferu muzyki na Spotify, oprócz zalet funkcjonalnych, pozwoli przede wszystkim zaoszczędzić na transmisji danych. Ci, którzy jeszcze zostali na Last.fm powinni być z tej zmiany zadowoleni. Zresztą na tym dealu zdaje się, że zyskali wszyscy: Spotify (nowi użytkownicy), Last.fm (wiadomo, muzyka), użytkownicy (wiadomo) i artyści (mikrocenty za streaming od Spotify).

Reklamy
W Last.fm znowu posłuchasz muzyki. Serwis rozpoczął współpracę ze Spotify

Ninja Tune prosi dziennikarzy: nie wrzucajcie naszej muzyki do sieci

ninjatunedontleak1Naklejki z prośbą o niezgrywanie płyt pojawiły się na wszystkich egzemplarzach, które wytwórnia rozsyła do dziennikarzy, blogerów, liderów opinii. Nie da się ukryć, że to właśnie te środowiska są w znacznej mierze odpowiedzialne za przedwczesne wycieki materiałów do sieci. Czy taki apel coś zmieni> Nie sądzę, jednak warto odnotować tę próbę walki jaką podjęli ludzie z Ninja Tune.

 

Ninja Tune prosi dziennikarzy: nie wrzucajcie naszej muzyki do sieci

Forgotify – słuchaj utworów, których nikt do tej pory nie odsłuchał ani razu

Jakiś czas temu pisałem o tym, że na Spotify są 4 miliony utworów, których nie odsłuchano ani razu. Kwestią czasu było to, kiedy ktoś wymyśli aplikację, dzięki której będzie można ich posłuchać. No i jest – Forgotify. Odpalajcie tę aplikację, włączajcie Spotify i zaspokajajcie drzemiącego w Was małego hipstera. Gwarantuje, że nie traficie na żadną nazwę, która by Wam, ani komukolwiek z Waszych znajomych, cokolwiek mówiła.

Forgotify – słuchaj utworów, których nikt do tej pory nie odsłuchał ani razu

Soundcloud ma nowego playera. Chce powalczyć z YouTube?

Na embedowany player Soundclouda dość łatwo natknąć się podczas przeglądania chociażby blogów muzycznych. Dwa dni temu serwis udostępnił nowy wygląd odtwarzacza wszystkim swoim użytkownikom. Dzięki temu embedy z Soundclouda nie powinny już wyglądać na ubogich krewnych embedów z YouTube. Mało tego, moim zdaniem, pewnie przez to, że player YouTube’owy już się wszystkim mocno opatrzył, nowy player Soundclouda wygląda nawet ładniej niż ten YT.

aoki

Niestety, z jakichś nieznanych mi powodów, nie da się tego nowego playera wkleić tutaj, więc jeśli chcecie,  zobaczyć go w akcji, to zapraszam na Soundcloud Blog.

Soundcloud ma nowego playera. Chce powalczyć z YouTube?

Baboom nachodzi! Kim Dotcom zmieni branżę muzyczną?

Kim Dotcom od dłuższego czasu zapowiadał, że ma pomysł na zrewolucjonizowanie rynku muzycznego. Pierwszą próbą miało być Megabox. Rewolucji nie było, projekt się nie przyjął.

Dziś już wiemy, że kolejne podejście nazywa się Baboom i jego premierę zapowiedziano na późny 2014 rok. Kim Dotcom pokazał już wersję demonstracyjną serwisu, na której można odsłuchać nagrany przez niego album. Wygląd Baboom w pierwszej chwili przywiódł mi na myśl nowy myspace i nie ma w tym nic złego, bo oba serwisy wyglądają fajnie.

Co do rewolucji, to w skrócie polegać ma ona na tym, że będzie można za pośrednictwem serwisu sprzedawać swoją muzykę, z czego Baboom ma brać dla siebie jedynie 90%.  Każdy użytkownik serwisu będzie mógł także zainstalować  skrypt , dzięki któremu wszystkie reklamy mają być podmieniane na reklamy Baboom. Za ich wyświetlenia otrzymywać będzie można wirtualne pieniądze, które wydać będzie można jedynie na zakup muzyki w Baboom. Według przewidywań przeciętny internauta ma w ten sposób zarobić na ok. 10 albumów.

Ciekawe, jak do tej rewolucji ustosunkuje się np. Google. Jakoś nie widzę tego, że zauroczeni rewolucją w branży muzycznej będą przymykać oko na podmienianie ich reklam reklamami Baboom.

Mi się pomysł na Baboom podoba. Brakuje mi w sieci jednego miejsca, gdzie można byłoby uzyskiwać informacje o danym artyście. Jedni skupiają się na Facebooku (a ich fani i tak widzą co 4 publikowany przez nich post) inni na Soundcloudzie, inni są tylko na Twitterze a jakiś promil na Myspace.

Baboom mogłoby pełnić funkcję „strony domowej” dla artystów, skąd ewentualnie można byłoby przechodzić na kolejne serwisy społecznościowe. Jest tam bowiem miejsce na wpisy, jest miejsce na muzykę, wideo, zdjęcia a to wystarczyłoby pewnie 96% artystów świata. Niestety, zadzieranie z Google może skończyć się tym, że Baboom będzie niewidocznie w wynikach wyszukiwania a wtedy już chyba nic nie da rady uratować tego pomysłu.

Baboom nachodzi! Kim Dotcom zmieni branżę muzyczną?

Odświeżony Mixcloud wygląda dużo lepiej!

Mixcloud postanowił pójść wytyczoną przez gigantów sieci ścieżką i odświeżył wygląd serwisu, dostosowując go do realiów 2014 roku. Pojawiła się jedna nowa funkcja – możliwość dodawania miksów do kolejki, co, zdaniem twórców, ma się jeszcze bardziej przyczynić do tego, że Mixcloud będzie doskonałym zamiennikiem radia. Wystarczy bowiem kilka kliknięć, aby ustawić sobie muzykę na kilka godzin (średnia długość pliku w Mixcloud to 40 minut).

Mixcloud chce uwypuklić to, czym różni się od Soundclouda. Ten drugi serwis jest już chyba nie do prześcignięcia jeśli chodzi o hostowanie pojedynczych utworów (nie wliczam tutaj YouTube, który nie jest tylko muzyczny). Mixcloud zatem promuje się, jako najpopularniejszy serwis do hostowania długich plików audio (miksów, audycji, podcastów). Liczba 10 milionów użytkowników miesięcznie robi co prawda całkiem dobre wrażenie, ale to chyba wciąż mało, aby można było mówić o sukcesie.

Właściciele serwisu postanowili go więc odświeżyć jego wygląd. Nowy Mixcloud wygląda fajnie i nowy design na pewno okaże się dobrym posunięciem także pod względem marketingowym. Teraz bowiem dużo łatwiej wykorzystywać Mixcloud do promowania różnych marek poprzez muzykę.

Mi zmiany się podobają i mam nadzieję, że przyczynią się do rozwoju serwisu, za który od dawna trzymam kciuki.

Przy okazji zapraszam na mój mixcloudowy profil.

Źródło: Mixcloud

Odświeżony Mixcloud wygląda dużo lepiej!

Norwegia: dzięki streamingowi wartość rynku muzycznego wzrosła o 11%

Pojawiły się dane dotyczące wartości rynku muzycznego w Norwegii i warto je przytoczyć, choć, jak wiadomo, Skandynawia nie jest niestety miarodajna jeśli chodzi o streaming muzyki, bo nigdzie na świecie ta usługa nie ma się tak dobrze jak tam.

Szybki rzut oka na liczby:

  • Wartość rynku = NOK 603m ($98m)
  • Wzrost 11% w porównaniu do 2012 roku
  • Wartość „rynku streamingowego”  = NOK 394m ($64m) – 65.3% całości

Jak już wspomniałem, trudno będzie innym (poza szwedzkim) rynkom osiągnąć takie wyniki, ale nie ma co ukrywać, że są to modele, do których raczej warto dążyć. Liczby te pokazują, że chyba jednak nie jest tak, że streaming zabija rynek, bo skoro jest na nim więcej pieniędzy, to więcej zarabiają też zespoły. Prognozy mówią, że już niedługo zespoły będą zarabiać więcej dzięki streamingowi niż sprzedaży płyt. Już teraz są tacy zawodnicy, jak np. Avicii, który dzięki streamingowi zarabia więcej niż ze sprzedaży płyt i plików(!).

Źródło: Musically

Norwegia: dzięki streamingowi wartość rynku muzycznego wzrosła o 11%