VEVO: 55 miliardów wyświetleń w 2013 roku!

vevoVevo opublikowało roczny raport, w którym znaleźć można wiele interesujących danych pokazujących jak bardzo ta platforma rozwinęła się w ciągu 2013 roku.

W ciągu 12 miesięcy użytkownicy na Vevo wyświetlili klipy aż 55 miliardów razy (12 miliardów w USA, 2 i pół miliarda w UK) i jest to wzrost o 33% w porównaniu do 2012. Prawie 30% wszystkich wyświetleń to te z telefonów, tabletów i telewizorów.

Tylko w grudniu 2013 platforma miała 243 miliony użytkowników, którzy wyświetlili klipy ponad 5 miliardów razy (25 klipów na użytkownika, brzmi realnie).

Artystką, która miała najwięcej wyświetleń była Miley Cyrus, a najczęściej udostępnianym klipem był „Just Give Me a Reason”.

Co ciekawe, Vevo przyznaje, że chcieliby w przyszłości położyć większy nacisk na programy prowadzone przez ich prezenterów, czym mogliby nawiązywać do klasycznych telewizji muzycznych, jak np. dawne MTV.

Źródło: VEVO

 

Reklamy
VEVO: 55 miliardów wyświetleń w 2013 roku!

Czym jest Vevo?

vevo

Wszyscy używający raz na jakiś czas YouTube do słuchania muzyki (czyli na dobrą sprawę wszyscy) na pewno zetknęli się kiedyś z marką Vevo. Zrobiłem szybki research, z którego wynika, że tak na dobrą sprawę, trudno znaleźć krótkie wytłumacznie tego, czym jest ten serwis. Postanowiłem więc w kilku zdaniach opisać o co chodzi z YouTube i Vevo i jakie są między nimi zależności.

YouTube/Google było swojego czasu poważnie zagrożone tym, że Sony Music oraz Universal Music Group wystąpią przeciwko nim z pozwem o naprawdę duże pieniądze, które miałyby być rekompensatą za nielegalną muzykę i teledyski dostępne na YouTube. Wtedy Eric Schmidt z Google i Doug Morris z Sony postanowili stworzyć platformę, która będzie „leżeć” gdzieś pomiędzy YouTube a wytwórniami. Vevo miało od początku opierać się rozwiązaniach dostarczanych przez Google, ale to Sony miało mieć możliwość monetyzowania zamieszczanych tam klipów. Vevo jest tak naprawdę więc rodzajem nakładki na YouTube, co na dobrą sprawę widać gołym okiem. YouTube odtwarza klipy, Vevo zbiera kasę.

Warto też wiedzieć, że to pieniądze z reklam są winne temu, że klipów z Vevo nie pozwala na wyświetlanie teledysków w urządzeniach mobilnych. W Vevo nie mają jeszcze po prostu odpowiednich narzędzi do obsługi reklam mobilnych i z tego powodu blokują cały ruch mobilny, aby teledysków nie obejrzał nikt nie płacąc (czytaj. nie oglądając żadnej reklamy).

Czym jest Vevo?

OK Go: Zarabianie na YouTube, to jak znajdowanie drobniaków na ulicy

Kojarzycie zespół OK Go? Moi znajomi na Facebooku ostatnio na potęgę udostępniali jeden z ich teledysków i choć grupę znałem już wcześniej, to przyznam, że nie miałem pojęcia o ich kreatywnym podejściu do nagrywania klipów. Filmy na ich oficjalnym kanale YouTube mają prawie 160.000.000 wyświetleń. To nie mało. Jednak mimo tego, że są oni w niewielkiej grupie artystów osiągających takie wyniki, przyznali ostatnio, że dochody z tego tytułu nie są za wysokie.

W trakcie konferencji SF MusicTech manager zespołu Jamie Kitman powiedział: pieniądze z YouTube są tak małe w porównaniu z wynikami, jakie osiągamy, że nie traktujemy tego jako modelu biznesowego, a raczej jak drobne znalezione na ulicy. Dodał, że w przypadku OK Go dużo lepszym sposobem na zarabianie pieniędzy dzięki wideoklipom jest podpisywanie kontraktów reklamowych z dużymi graczami. Na poniższy klip, który to właśnie wielu znajomych ostatnio udostępniało, Chevrolet dał milion dolarów.

To fajnie, że zgłasza się taki Chevrolet i chce dać bańkę na zrobienie czegoś zwariowanego, ale żeby tak się stało, trzeba najpierw mieć te 150.000.000 wyświetleń, a tego już nie każdy potrafi dokonać, dodał Kitman. Mówił także o tym, że ich stara wytwórnia (EMI) ma podpisaną umowę z Vevo i być może z racji tej umowy wytwórnia dostaje jakieś pieniądze, ale co z tego, skoro zespół z tych pieniędzy nie dostaje nic.

W takiej sytuacji być może wystarczyłaby rozmowa ze starą wytwórnią i – kto wie – może okazałoby się, że jednak są jakieś pieniądze także dla zespołu.

Źródło: Digital Music News

OK Go: Zarabianie na YouTube, to jak znajdowanie drobniaków na ulicy